Ogród Pielęgnacja ogrodu

Jak rozmnażać bluszcz – sprawdzone sposoby krok po kroku

Bluszcz daje się rozmnażać łatwo, ale tylko wtedy, gdy sadzonki są pobrane we właściwym momencie i trafią do odpowiednich warunków. Najpewniejsza metoda to ukorzenianie pędów w podłożu lub w wodzie, bo roślina szybko tworzy korzenie przy węzłach. Duże znaczenie ma też stan rośliny matecznej: osłabiony, przelany albo przesuszony egzemplarz da słabsze sadzonki. Przy dobrze wykonanym cięciu pierwsze korzenie pojawiają się zwykle po kilkunastu dniach do kilku tygodni. Dalej liczy się już głównie stabilna wilgotność, ciepło i brak pośpiechu przy przesadzaniu.

Kiedy najlepiej rozmnażać bluszcz

Najlepszy czas przypada na wiosnę i wczesne lato, mniej więcej od marca do czerwca. Wtedy bluszcz intensywnie rośnie, szybciej regeneruje miejsca po cięciu i sprawniej buduje nowy system korzeniowy. Sadzonki pobrane zimą też potrafią się ukorzenić, ale zwykle trwa to dłużej i częściej kończy się gniciem albo zatrzymaniem wzrostu.

Do rozmnażania warto wybierać dzień, w którym roślina nie jest przesuszona. Dobrze sprawdza się pobieranie pędów dzień po podlaniu. Tkanki są wtedy jędrne, a sadzonka lepiej znosi cięcie i początkowy okres bez pełnego pobierania wody przez korzenie.

Znaczenie ma również wiek pędu. Najlepsze są fragmenty młode, ale już lekko zdrewniałe u nasady. Bardzo miękkie końcówki łatwo więdną, a stare, twarde odcinki ukorzeniają się wolniej. Jeśli bluszcz ma długie, zdrowe pędy z wyraźnymi liśćmi i krótkimi odstępami między węzłami, to materiał do rozmnażania jest dobry.

Każdy węzeł, czyli miejsce wyrastania liścia, ma potencjał do wytworzenia korzeni. Im więcej zdrowych węzłów na sadzonce, tym większa szansa na szybkie przyjęcie.

Co przygotować przed cięciem

Nie potrzeba skomplikowanych akcesoriów, ale porządek na starcie oszczędza sporo problemów. Najwięcej strat bierze się nie z samego rozmnażania, tylko z brudnych narzędzi, zbyt ciężkiej ziemi albo zbyt dużej doniczki.

  • ostry sekator lub nożyczki zdezynfekowane alkoholem,
  • małe doniczki z odpływem,
  • lekkie podłoże: ziemia do roślin zielonych z dodatkiem perlitu lub piasku,
  • szklanka albo słoik, jeśli planowane jest ukorzenianie w wodzie,
  • opcjonalnie ukorzeniacz do sadzonek zielnych.

Podłoże nie powinno być zbite. Bluszcz lubi wilgoć, ale młode korzenie źle znoszą brak powietrza. Dlatego zwykła ciężka ziemia z worka, bez rozluźnienia, często kończy się gniciem podstawy sadzonki. Dodatek perlitu poprawia napowietrzenie i ułatwia kontrolę wilgotności.

Doniczka powinna być mała. W zbyt dużym pojemniku ziemia długo pozostaje mokra, a sadzonka nie ma jeszcze korzeni, które mogłyby tę wodę wykorzystać. To najkrótsza droga do czernienia łodygi u nasady.

Rozmnażanie bluszczu z sadzonek pędowych krok po kroku

To najskuteczniejszy i najczęściej stosowany sposób. Sprawdza się zarówno przy bluszczu pospolitym, jak i przy odmianach doniczkowych o pstrych liściach. Dobrze wykonana sadzonka ma zwykle 8-15 cm długości i kilka wyraźnych węzłów.

  1. Wybiera się zdrowy pęd bez żółtych liści, plam i oznak przędziorków lub mszyc.
  2. Tnie się odcinek tuż pod węzłem, bo właśnie z tego miejsca najłatwiej wyrastają korzenie.
  3. Usuwa się dolne liście, zostawiając 2-4 liście na górze. Dolna część łodygi ma trafić do podłoża lub wody bez zanurzonych liści.
  4. Jeśli liście są duże, można skrócić je o połowę. Dzięki temu sadzonka traci mniej wody przez parowanie.
  5. Końcówkę umieszcza się w wilgotnym podłożu na głębokość mniej więcej 2-3 cm albo wkłada do naczynia z wodą.
  6. Doniczkę stawia się w jasnym miejscu, ale bez ostrego słońca.

Po posadzeniu ziemię wystarczy lekko docisnąć. Nie chodzi o ubijanie, tylko o to, by sadzonka miała kontakt z podłożem i nie chwiała się przy każdym ruchu. Jeśli pęd jest bardzo wiotki, można wsadzić obok cienki patyczek i delikatnie go podeprzeć.

W jednej doniczce dobrze sadzić od razu kilka sadzonek. Bluszcz szybciej stworzy gęstą kępę i po ukorzenieniu będzie wyglądał lepiej niż pojedynczy, długi pęd. To szczególnie ważne przy odmianach wiszących, które mają tworzyć zwartą roślinę do półki lub kwietnika.

Ukorzenianie w ziemi

To metoda, która daje najmniej problemów przy późniejszym przesadzaniu. Korzenie od razu rozwijają się w środowisku, w którym będą dalej rosły, więc sadzonka nie przechodzi podwójnego stresu: najpierw tworzenia korzeni, a potem przestawiania się z wody na podłoże.

Ziemia powinna być stale lekko wilgotna, ale nie mokra. Najlepiej podlewać małymi porcjami, gdy wierzchnia warstwa zaczyna lekko przesychać. Jeśli podłoże jest zimne i cały czas mokre, podstawa pędu szybko mięknie. Gdy jest za suche, sadzonka więdnie, zanim zdąży wypuścić korzenie.

Żeby utrzymać wyższą wilgotność powietrza, można przykryć doniczkę przezroczystą osłonką z otworami albo luźno założyć woreczek. Nie może to być szczelne zamknięcie bez wietrzenia. W stojącym, wilgotnym powietrzu łatwo rozwija się pleśń.

Po około 2-4 tygodniach powinien pojawić się opór przy bardzo delikatnym pociągnięciu sadzonki. To znak, że zaczęła się ukorzeniać. Nie warto wtedy od razu przesadzać. Lepiej poczekać, aż korzeni będzie więcej i ruszy nowy przyrost.

Ukorzenianie w wodzie

Ta metoda jest wygodna, bo korzenie widać na bieżąco. Łatwo ocenić, czy sadzonka pracuje, czy zaczyna gnić. Do naczynia wlewa się tyle wody, by zanurzony był tylko dolny węzeł lub dwa, ale bez liści pod wodą.

Woda powinna być czysta i odstała. Dobrze wymieniać ją co kilka dni, zwłaszcza jeśli robi się mętna. Brudna woda ogranicza dostęp tlenu i sprzyja rozkładowi tkanek. Jeśli końcówka łodygi ciemnieje, trzeba ją odciąć do zdrowego miejsca i wstawić sadzonkę ponownie.

Korzenie w wodzie pojawiają się często dość szybko, czasem już po 7-14 dniach. Nie należy jednak czekać, aż urosną bardzo długie. Najlepszy moment na przesadzenie przypada wtedy, gdy mają około 2-4 cm długości. Długie, kruche korzenie łatwo połamać przy sadzeniu.

Po przeniesieniu do podłoża przez pierwszy tydzień trzeba pilnować wilgotności bardziej niż zwykle. Korzenie wykształcone w wodzie są delikatne i potrzebują czasu, by przystosować się do pobierania wody z ziemi.

Odkłady, czyli rozmnażanie bez odcinania pędu

Jeśli bluszcz ma długie, elastyczne pędy, bardzo dobrze działa rozmnażanie przez odkłady. To jedna z najbezpieczniejszych metod, bo nowa roślina przez cały czas pozostaje połączona z rośliną mateczną. Dzięki temu ma stały dopływ wody i składników, a ryzyko zaschnięcia praktycznie znika.

Wystarczy podstawić obok małą doniczkę z lekkim podłożem i przygiąć pęd tak, by jeden z węzłów dotykał ziemi. To miejsce lekko przysypuje się podłożem i można unieruchomić drucikiem, spineczką ogrodniczą albo wygiętym kawałkiem sztywnego drutu. Końcówka pędu powinna pozostać nad ziemią.

Podłoże trzeba utrzymywać lekko wilgotne. Po kilku tygodniach węzeł wypuści korzenie. Najłatwiej sprawdzić to, delikatnie odsuwając trochę ziemi albo obserwując, czy z odcinka za miejscem przysypania pojawia się nowy wzrost. Gdy korzeni jest już sporo, pęd odcina się od rośliny matecznej.

Ta metoda szczególnie dobrze sprawdza się przy większych egzemplarzach i wtedy, gdy nie ma miejsca na eksperymenty z wieloma sadzonkami. Ukorzeniona w ten sposób roślina zwykle szybciej rusza po oddzieleniu, bo od początku ma mocniejsze zaplecze.

Jeśli bluszcz ma pędy z drobnymi korzonkami czepnymi, warto kierować do podłoża właśnie te odcinki. Takie miejsca jeszcze chętniej wytwarzają korzenie właściwe.

Jak dbać o sadzonki po ukorzenieniu

Początek po ukorzenieniu jest ważniejszy niż samo cięcie. Młody bluszcz nie lubi skrajności: ani zalewania, ani długiego przesuszania. Podłoże powinno być równomiernie lekko wilgotne, a nadmiar wody po podlaniu trzeba odlewać z osłonki.

Światło ma być jasne, rozproszone. Na południowym parapecie młode sadzonki łatwo się przegrzewają, a liście tracą jędrność. Z kolei w zbyt ciemnym miejscu nowe przyrosty robią się cienkie, wydłużone i słabsze. Odmiany pstre potrzebują zwykle trochę więcej światła niż zielone.

Z nawożeniem lepiej chwilę poczekać. Jeśli sadzonka dopiero co się przyjęła, nadmiar soli mineralnych może uszkodzić świeże korzenie. Bezpiecznie zacząć po mniej więcej 4-6 tygodniach, stosując połowę dawki nawozu do roślin zielonych.

Kiedy przesadzić młody bluszcz

Przesadzanie ma sens dopiero wtedy, gdy korzenie wyraźnie przerosną małą doniczkę. Nie trzeba wyciągać rośliny co kilka dni. Wystarczy obserwować, czy z otworów odpływowych pokazują się korzenie albo czy ziemia przesycha znacznie szybciej niż wcześniej.

Nowa doniczka powinna być tylko odrobinę większa, zwykle o 2-3 cm średnicy. Zbyt duży przeskok pojemnika nie przyspiesza wzrostu. Daje za to więcej wilgotnej ziemi wokół małej bryły korzeniowej, a to zwiększa ryzyko przelania.

Po przesadzeniu ziemię lekko się podlewa i przez kilka dni nie stawia rośliny w pełnym słońcu. W tym czasie korzenie muszą odbudować kontakt z nowym podłożem. Jeśli od razu dostaną ostre światło i wysoką temperaturę, liście mogą klapnąć mimo wilgotnej ziemi.

Gdy zależy na gęstym pokroju, warto uszczknąć końcówki młodych pędów. Bluszcz po takim zabiegu lepiej się rozkrzewia, a roślina szybciej nabiera zwartej formy zamiast wypuszczać kilka długich, rzadkich batów.

Najczęstsze błędy przy rozmnażaniu bluszczu

Najczęstszy problem to nadmiar wody. Wielu osobom wydaje się, że sadzonka bez korzeni potrzebuje stale mokrej ziemi. W praktyce potrzebuje wilgoci, ale też powietrza wokół podstawy pędu. Bez tego tkanki zaczynają gnić szybciej, niż tworzą się korzenie.

Drugi błąd to pobieranie zbyt długich sadzonek. Duży odcinek z wieloma liśćmi wygląda efektownie, ale zużywa więcej wody i trudniej go utrzymać w dobrej kondycji. Krótsze fragmenty ukorzeniają się pewniej i łatwiej nad nimi zapanować.

Często zawodzi też zbyt ciemne stanowisko. Sadzonki stoją wtedy tygodniami bez oznak wzrostu, liście robią się matowe, a pęd nie ma siły budować korzeni. Jasne miejsce bez ostrego słońca przyspiesza cały proces, bo roślina może prowadzić fotosyntezę, ale nie traci przesadnie dużo wody.

Warto też uważać na rozmnażanie z chorej rośliny. Jeśli na liściach są pajęczynki, srebrzenie, plamy albo lepkie ślady, najpierw trzeba opanować problem. Sadzonki pobrane z takiego egzemplarza zwykle przejmują jego kłopoty i zamiast się ukorzeniać, słabną od pierwszych dni.

Jeśli część sadzonek nie przyjmie się za pierwszym razem, to przy bluszczu jest normalne. Lepiej pobrać kilka krótszych pędów niż liczyć na jedną dużą sadzonkę.