Diy Hobby Majsterkowanie Projekty diy Rękodzieło

Jak samemu zrobić klaser na monety z prostych materiałów

Teoretycznie klaser na monety to prosty przedmiot: okładka, karty, bezpieczne kieszonki i czytelne opisy. W praktyce gotowe klasery często są drogie, źle dobrane do konkretnej kolekcji albo wykonane z materiałów, które na dłuższą metę niszczą monety. Własnoręcznie zrobiony klaser pozwala dopasować wielkość kieszeni, rozkład kart i opisy dokładnie do tego, co faktycznie leży w szufladzie – z kartonów, folii i kilku podstawowych narzędzi można zbudować rozwiązanie, które spokojnie dorównuje produktom sklepowym.

Planowanie klasera: zanim zacznie się ciąć i kleić

Najpierw warto określić, do czego konkretnie klaser będzie używany. Inaczej projektuje się album pod kilka serii obiegowych monet z jednego kraju, inaczej pod mieszany zbiór o różnych średnicach, a jeszcze inaczej pod monety bulionowe czy okolicznościowe w kapslach.

Podstawowe pytania na start:

  • Jakie średnice mają monety, które mają trafić do klasera?
  • Czy kolekcja będzie się szybko rozrastać, czy raczej jest już zamknięta?
  • Czy monety są w kapslach, holderach kartonowych, czy „luzem”?
  • Czy klaser ma być bardziej funkcjonalny, czy ma też dobrze wyglądać na półce?

Od odpowiedzi zależy dobór formatu (A4, A5), rodzaju kart (sztywne / elastyczne) oraz sposobu mocowania (segregator, śruby albumowe, wiązanie sznurkowe). Dla większości początkujących sensownym kompromisem będzie format A4 na bazie zwykłego segregatora. Łatwo wtedy dodawać kolejne karty, wymieniać zniszczone i dowolnie mieszać rozkład monet.

Bezpieczne materiały: w co nie wkładać monet

Najważniejsze w domowym klaserze nie są ozdobne okładki, tylko materiały mające bezpośredni kontakt z monetą. Błędy na tym etapie mszczą się po latach przebarwieniami, nalotami i trwałym uszkodzeniem powierzchni.

Do kontaktu z monetami nie powinny być używane:

  • folie z PVC (polichlorku winylu), zwłaszcza miękkie, „gumowate”,
  • samoprzylepne okładki i taśmy z nieznanym składem kleju,
  • barwione kartony o niepewnym kwasie (tzw. „kwasowe” papiery, żółknące z czasem),
  • koperty i folie typu „biurowego” bez oznaczenia, że są bezkwasowe i bez PVC.

Bezpieczniejsze będą:

Folia polipropylenowa (PP) lub poliestrowa (PET) – twarda, przeźroczysta, z reguły oznaczona jako „bez PVC”. Idealna na kieszonki i „okienka” w kartach.

Karton bezkwasowy (np. przeznaczony do archiwizacji dokumentów, zdjęć, scrapbookingu). Nieźle sprawdza się gramatura ok. 200–250 g/m².

Klej na bazie PVA (popularny klej introligatorski lub dobrej jakości klej do papieru) – po wyschnięciu jest neutralny i nie kruszy się.

Jeśli na opakowaniu folii lub kartonu nie ma żadnych informacji o PVC/kwasowości, lepiej założyć, że materiał nie jest bezpieczny do długoterminowego przechowywania monet.

Materiały i narzędzia: prosty zestaw „startowy”

Do wykonania prostego, funkcjonalnego klasera w formacie A4 przydadzą się:

  • segregator A4 z dźwignią lub 4-ringowy (sztywniejszy, stabilniejszy),
  • karton bezkwasowy 200–250 g/m² na karty,
  • folia PP/PET o grubości ok. 0,1–0,2 mm na kieszonki,
  • linijka metalowa i ostry nóż introligatorski,
  • mata do cięcia lub twarde podkładki,
  • klej PVA lub taśma dwustronna dobrej jakości,
  • dziurkacz (z regulacją lub szablonem),
  • ołówek, cienkopis, ewentualnie drukarka do przygotowania opisów.

Przydatne dodatki to także: narożniki albumowe, koszulki A4 (na opisy, schematy emisji), samoprzylepne etykiety do podpisów serii.

Projekt kart i rozmieszczenie kieszonek

Dobrze zaprojektowana karta to taka, na której monety leżą stabilnie, nic się nie „przegrzewa” od kleju, a opisy są czytelne bez wyjmowania zbioru z koszulki.

Standardowy układ to karty A4 z podziałem na pola. Na przykład:

  • monety małe (do ok. 20 mm) – 5 rzędów po 4–5 kieszeni,
  • monety średnie (20–28 mm) – 4 rzędy po 4 kieszenie,
  • monety duże (powyżej 30 mm lub w kapslach) – 2–3 rzędy po 2–3 kieszenie.

Dobrym podejściem jest wykonanie jednej testowej karty z tym podziałem, który wydaje się sensowny. Po włożeniu kilku monet okaże się, czy odległości między kieszeniami są wystarczające, czy monety nie „dźwigają” folii i czy opisy mieszczą się wygodnie.

Karty pod monety luzem a karty pod kapsle lub holdery

Inaczej projektuje się karty, gdy monety leżą luzem w kieszonkach, a inaczej, gdy już są w kapslach lub w holderach kartonowych.

Monety luzem potrzebują ciasno dopasowanej kieszeni, która uniemożliwi obracanie się i przesuwanie. W takiej sytuacji folia musi mieć starannie podklejone trzy krawędzie, a wejście do kieszeni powinno być możliwie wąskie. Często stosuje się też lekko ukośne wejście, by łatwiej było wsuwać monetę, ale jednocześnie ograniczyć jej przypadkowe wysunięcie.

Monety w kapslach wymagają głębszej kieszeni i mocniejszego kartonu, bo masa i grubość kapsli są większe. Zwykle lepiej sprawdzają się wtedy większe pola (np. 6 dużych kieszeni na stronie A4), a sama folia może być nieco grubsza.

Holdery kartonowe są lekkie, ale dość szerokie. W praktyce karty pod holdery projektuje się jak prostą „ramkę” – w kartonie wycina się prostokąt, do którego od tylnej strony przykleja się folię, a holder jest wsuwany od boku lub od góry.

W ramach jednego klasera warto unikać mieszania na jednej karcie monet luzem z kapslami czy holderami. Porządek tematyczny można zachować na poziomie kolejności kart, a same rozwiązania techniczne dopasować do rodzaju oprawy monety.

Wykonanie kieszonek foliowych krok po kroku

Najprostsza i najczystsza metoda to budowanie kieszonek z jednego większego arkusza folii, przyklejanego do kartonu tylko w wybranych miejscach.

Metoda „siatki” na jednej karcie

1. Na kartonie A4 (lub innym formacie) rysuje się delikatnie ołówkiem siatkę odpowiadającą docelowemu układowi kieszeni: prostokąty lub kwadraty wielkości nieco większej niż moneta.

2. Folię docina się tak, aby przykrywała całą powierzchnię przeznaczoną na kieszonki, z lekkim zapasem przy krawędziach. Lepiej dociąć nieco za dużo i dopasować na końcu niż przeciąć zbyt krótko.

3. Taśmę dwustronną lub cienkie pasy kleju PVA nakłada się tylko w liniach podziału między kieszeniami oraz na brzegach karty. Miejsca, które mają pozostać „otwarte” (wejścia do kieszeni), zostawia się bez kleju.

4. Folię dokleja się ostrożnie, zaczynając od jednej krawędzi, wygładzając kolejne pasy, żeby uniknąć bąbelków powietrza. Pomocna będzie sucha szmatka lub miękka karta plastikowa.

5. Po wyschnięciu kleju lub ustabilizowaniu taśmy nacięcia wejściowe do kieszeni wykonuje się ostrym nożykiem. Najczęściej wejście jest z góry lub z boku, w zależności od tego, czy karta ma być przechylana podczas przeglądania klasera.

Przy tej metodzie folia trzyma się na całej powierzchni, a kieszenie powstają dzięki przemyślanemu „nieklejeniu” niektórych miejsc. Karta wygląda estetycznie, a część obciążenia przejmuje karton.

Okładka i łączenie kart: segregator czy własna oprawa

Najwygodniejszym rozwiązaniem jest skorzystanie z gotowego mechanizmu segregatora. Klasyczny segregator A4 z 4-ringowym mechanizmem zapewnia wystarczającą sztywność i łatwość wymiany kart. Żeby klaser nie wyglądał jak zwykły segregator biurowy, można wykonać własną obwolutę z grubego kartonu i okleić ją materiałem, skórą ekologiczną lub papierem ozdobnym.

Alternatywą jest własna oprawa na bazie śrub albumowych lub sztywnego grzbietu z kanałem zaciskowym. Taki klaser wygląda bardziej „książkowo”, ale rozbudowa kolekcji jest trudniejsza – dodanie nowych kart wymaga odkręcania śrub lub rozginania grzbietu. Dobrze sprawdza się to w tematycznie zamkniętych zbiorach (np. jeden rocznik, jedna seria okolicznościowa).

Bez względu na wybór: dziurkowanie kart warto robić na końcu, po wykończeniu kieszonek. Ułatwia to manewrowanie kartą podczas klejenia folii i zmniejsza ryzyko wyciągania dziurek przez ciężar monet.

Opisy, przekładki i porządek w klaserze

O wartości własnoręcznie robionego klasera w dużej mierze decyduje sposób opisania monet. Minimalny zestaw informacji to: kraj, nominał, rok. W praktyce opłaca się od razu przewidzieć miejsce na:

  • mennicę lub znak menniczy,
  • próbę i masę (dla monet szlachetnych),
  • krótki komentarz (np. seria, wydarzenie, nakład).

Opisy można drukować na paskach papieru i wklejać pod kieszeniami albo pisać ręcznie cienkopisem. Ta druga opcja jest szybsza i łatwiejsza do szybkiej modyfikacji, ale mniej „archiwalna”. Jeśli kolekcja ma być budowana latami, rozsądne będzie jednak postawienie na tekst drukowany na bezkwasowym papierze.

Między seriami lub krajami przydają się przekładki z grubszego kartonu, często z krótkim wstępem opisującym dany segment kolekcji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w takich przekładkach wkleić małe mapy, schematy emisji czy zdjęcia tematyczne – klaser robi się wtedy bardziej „opowieścią” niż suchym zbiorem krążków metalu.

Bezpieczeństwo i typowe błędy w domowych klaserach

Nawet najlepiej wykonany klaser nie ochroni monet, jeśli będzie przechowywany w złych warunkach. Wilgoć, gwałtowne zmiany temperatury, bezpośrednie słońce – wszystko to przyspiesza niepożądane reakcje na powierzchni monet, zwłaszcza miedzianych i niklowych.

Klaser najlepiej trzymać w pozycji pionowej, w suchym pomieszczeniu o możliwie stałej temperaturze. Dobrze sprawdzają się zamknięte szafki, gdzie kurz ma utrudniony dostęp, a słońce nie „grzeje” bezpośrednio w okładkę.

Najczęstsze błędy przy samodzielnym wykonaniu klasera:

  • użycie folii PVC „bo była pod ręką”,
  • nadmierne ilości kleju, który wychodzi na krawędziach kieszeni,
  • zbyt cienki karton – karta faluje i ugina się pod ciężarem monet,
  • zbyt ciasne kieszenie – monety wsuwa się na siłę, co sprzyja zarysowaniom,
  • brak logiki w układzie kart – po kilku latach trudno się połapać, co gdzie leży.

Bezpieczny klaser to połączenie odpowiednich materiałów, przemyślanego projektu i rozsądnych warunków przechowywania. Każdy z tych elementów można zrobić dobrze nawet przy ograniczonym budżecie, jeśli nie idzie się na skróty w newralgicznych miejscach.

Samodzielnie wykonany klaser na monety nie musi być dziełem sztuki introligatorskiej. Wystarczy prosty, powtarzalny schemat pracy, kilka testowych kart i konsekwentne trzymanie się założeń: bezpieczne materiały, wygodny format, czytelne opisy. Reszta – kolory, ozdoby, graficzne dodatki – zależy już tylko od charakteru kolekcji i osobistego gustu.